24wrzesień2018     ISSN 2392-1684

Spóźniony „Express”

00 DSC0261a

„Milan Express” wyjść miał z Gdyni o godzinie 19:45. Idąc do portu parę minut przed ósmą pewien więc byłem, że już go nie zobaczę, że już go nie ma. Prawdę mówiąc w ogóle o nim nie myślałem. Namierzałem się bowiem na zupełnie inny statek, wychodzący planowo o godzinie 20:00. Coś się jednak musiało pokręcić w rozkładzie jazdy. Oczekiwany statek wyszedł bowiem z półgodzinnym opóźnieniem, „Milan” zaś tuż przed nim, spóźniony jeszcze bardziej! W ten sposób kolejny temat Morskich Kadrów znalazł się sam, wręcz narzucił mi się dość nachalnie. Jak się zapewne domyślacie, nie potrafiłem odmówić.

216-metrowy „Milan Express” przewieźć może bez mała 4500 standardowych kontenerów 20-stopowych (TEU) i jest jednym z najmniejszych statków we flocie znanego niemieckiego armatora Hapag-Lloyd.

- Jak to? – zapytacie – Jak to możliwe, by statek tej wielkości zaliczał się do „mikrusów”? –

Ano, jest tak dlatego, ze w 2016 roku hamburski Hapag-Lloyd (z flotą 175 statków) wszedł w fuzję z kuwejckim UASC (United Arab Shipping Company), dysponującym flotą 52 statków. To są właśnie te wielkie jednostki w kategorii do, a nawet ponad 19.000 TEU. Łatwo je rozpoznać. Na burtach nie noszą bowiem napisu Hapag-Lloyd, jak „Milan Express”, tylko litery UASC.

Niemieccy koledzy na forach marynistycznych nie są zachwyceni tym przymierzem. Są głosy, że Hapag-Lloyd poddał się dyktatowi Arabów, ze oto znika właśnie z rynku kolejny niemiecki przewoźnik z wielkimi tradycjami. Nie jest to pozbawione logiki, obserwując arabską ekspansję i niemiecką stagnację w międzynarodowym handlu morskim. Nasi zachodni sąsiedzi borykają się często z podobnymi problemami, co i my. Powinniśmy to sobie uświadomić i znaleźć wspólne rozwiązania – jesteśmy przecież częścią jednej, unijnej rodziny!

Wychodząc z Gdyni, „Milan Express” załadowany był do pełna. Nad pokładem piętrzyły się góry kontenerów. W manewrach portowych wspomagał go od strony rufy „Fairplay-26”. Wieczorne niebo, zapalone światła na statkach, lśnienia na wodzie – wszystko to złożyło się na szczególną, portową magię. To właśnie te momenty, które na trwałe zapadają w pamięć.  

Ach, z pewnością chcielibyście się na koniec dowiedzieć, co spowodowało, że „Express” się spóźnił? Przyznam, że ja też! Może przy okazji zapytam o to wyprowadzającego go pilota, jeśli nie zapomnę.

Gdynia, 20 sierpnia 2018

© Antoni Dubowicz 2018

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: