25październik2020     ISSN 2392-1684

„Orchestra” cicho na trzy czwarte gra...

00-NB-03-nb

Wycieczkowce armatora MSC (Mediterranean Shipping Company) z siedzibą w Genf zrzeszone są w firmie „MSC Crociere S.A.”.

Początki tej firmy związane są z włoskim armatorem, przedsiębiorcą i faszystowskim politykiem Achille Lauro (reprezentującym później także monarchistyczną prawicę i neofaszystów), który założył w końcu lat 60 „Lauro Lines” z dwoma statkami, „Angelina Lauro” i „Achille Lauro” (los nie był dla nich łaskawy - oba strawił pożar). „Flotta Lauro” została w 1987 roku zakupiona przez Mediterran Shipping Company i przemianowana na „StarLauro Cruises”. W roku 1995 nastąpiła kolejna zmiana nazwy na „Mediterranean Shipping Cruises”, z której wyrosla ostatecznie dzisiejsza „MSC Crociere S.A.” (ang: MSC Cruises).

Flota wycieczkowców MSC składa się obecnie z 12 statków. Cztery jednostki klasy „Lirica” zbudowano w latach 2001 – 2004, kolejne cztery klasy „Musica” w latach 2006-2010, a ostatnie cztery klasy „Fantasia” w latach 2008 i 2013. Zamówione zaś są już następne cztery, które pojawią się na morzach pomiędzy 2017 i 2019 rokiem.

MSC Orchestra jest drugim statkiem klasy „Musica”, zbudowanym w 2007 roku w stoczni Aker Yards w Saint-Nazaire (numer stoczniowy R32). Na tym, jak i na wszystkich innych wycieczkowcach MSN, wnętrza zaprojektowane zostały przez Designstudio De Jorio Design International. „Zerowy” rejs prowadził ze stoczni w Saint-nazaire do Civitavecchia, gdzie 14 maja 2007 (o godzinie 20:00, a więc w najlepszym czasie antenowym) odbyła się ceremonia chrztu. Matką chrzestną była Sophia Loren, a statek z rąk prezydenta Aker Yards Jacquesa Hardelaya przejął oficjalnie dyrektor MSC Gianluigi Aponte. Uroczystości uświetniła zgrana z pokazem fajerwerków muzyka, skomponowana przez Ennio Morricone. W dziewiczy rejs po Morzu Śródziemnym statek wyruszył 2 czerwca 2007 z Wenecji.

W następnych latach wycieczkowiec wyruszał z reguły w letnie rejsy z Kilonii i Kopenhagi do Norwegii i na Morze Bałtyckie. W 2012 i 2013 Orchestra „chodziła” po zachodnim Morzu Śródziemnym, na zime zaś przenosi się od kilku już lat pod wschodnie wybrzeża Ameryki Południowej.

Gdynię odwiedziła (po raz drugi, pierwszy był 13 maja) w ubiegłym tygodniu, w poniedziałek 26 maja. Między główkami wejściowymi na falochronie portowym znalazła się tuż po południu, o 12:45.

Kto zna Gdynię wie, że nie jest to dobra zdjęciowa pora, burta statku widziana z Ostrogi Pilotów znajduje się w cieniu, a niebo jest często mocno prześwietlone. Najlepsza pora na fotki jest późnym popołudniem, kiedy zachodzące w głębi portu, za stocznią słońce rzuca ciepłe światło na zacumowane przed Dworcem Morskim statki. Ale jak się nie ma, co się chce, trzeba brać, co się ma! Tej zasadzie hołdował też znany już Wam „nasz człowiek” do zadań specjalnych, czyli Henryk Żelazny – i przybył do portu, aby uchwycić wejście „Orchestry” do Gdyni. Henryk radzi sobie nie z takimi problemami, więc i teraz efekt jego pracy jest znakomity!

Choć MSC „Orchestra” to bardzo luksusowy wycieczkowiec, mogący zaokrętować jednorazowo 2.550 pasażerów, rozlokowanych w 1.275 kabinach na jednym z 13 zarezerwowanych dla nich pokładów (jest ich w sumie 16), zainteresuje was może fakt, że tę (i nie tylko tę) podróż zamówić można było również z katalogu sieci handlowej sklepów Aldi (najtańsze miejsce w kabinie - 899 € od osoby, w kabinie dwuosobowej z balkonem dodatkowo 7 € dziennie za serwis pokładowy, dzieci w wieku do 17 lat - jednak nie więcej niż dwoje  - po 99 €).

Kto przegapił wizytę staku, nie musi się jednak martwić. W tym sezonie MSC „Orchestra” odwiedzi Gdynię wielokrotnie, częściej niż jakikolwiek inny wycieczkowiec! Zobaczymy ją więc jeszcze siedem razy – po dwa wejścia awizowane są w czerwcu (6-go i 23-go), lipcu (7-go i 21-go) i sierpniu (4-go i 18-go). Ostatni raz odwiedzi nas 1 września.

Zakładając, że ma na pokładzie komplet pasażerów, sama „Orchestra” przywiezie do Gdyni prawie 30.000 pasażerów! To mniej więcej tylu, ilu mieszkańców liczy Sopot! Przy następnych wizytach będziemy mieli dosyć okazji, aby statek szczegółowiej opisać. Dziś zadowolmy się sensacjami i ciekawostkami, godnymi pierwszej strony każdej liczącej się gazety (kiedyś drukowano je na stronie trzeciej, ale czasy sie zmieniły)

W 2010 roku aresztowano w Dover 8 przemycających kokainę pasażerow (4 Bułgarów i 4 Litwinów). W następnym roku usłyszeli oni wyroki – po 15 lat odsiadki!

W październiku 2012 na pokładzie idącego z Neapolu statku stwierdzono wśród członków załogi 4 przypadki zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, w tym dwa poważne. Dotknęły one 32 letniego Indonezyjczyka, 47 letniego Włocha, Brazylijczyka i 30 letniego Filipinczyka z maszynowni. Zostali oni hospitalizowani na oddziale chorób zakaźnych szpitala w Livorno. ASL6 i władze morskiej służby zdrowia nakazały całej załodze i wszystkim 2.800 pasażerom przyjęcie profilaktycznie dawki antybiotyku, po czym statek mógł kontynuować rejs do Villefranche-sur-Mer, Valencii, Ibizy, Tunisu, Neapolu i Catanii.

Miejmy nadzieję, że w Gdyni przemytników na pokładzie nie będzie i wszyscy pozostaną zdrowi. Swoją drogą ciekawe, jak na statku mogło znaleźć się 2.800 pasażerów, skoro zabiera on ich tylko 2.550?

I jeszcze jedna, równie pięknie naciągana arytmetyka. Przy dziewięciu zawinięciach i 13 pasażerskich pokładach o długości średnio 390 m – każdy z pasażerow (bez względu na ich liczbę) mógłby teoretycznie przejść po pokładzie (gdyby ustawiono je jeden za drugim) odleglość ponad 45 km. Czyli z Gdyni do Gdańska i z powrotem!

I to jest wiadomość!

Fotografie: © Henryk Żelazny 2014

Tekst: Antoni Dubowicz 2014    

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież