19czerwiec2021     ISSN 2392-1684

00 aDSC 0332

MSC ROBERTA i „ten trzeci”!

Spośród masy odwiedzających Gdynię kontenerowców MSC ROBERTA nie wyróżnia się niczym szczególnym. Z wyjątkiem wielkości! Statek ma bowiem 294 metry długości, zdecydowanie więcej niż inne typowe dla Gdyni „duże” jednostki, czy to kontenerowce, czy masowce, które z reguły nie przekraczają granicy 225, góra 230 metrów. Od kilku jednak lat, w dobie wielkiego bezrobocia światowej floty, wielu armatorom opłaca się eksploatacja „ponadgabarytowych” statków również i na mniejszych wodach, byleby tylko znaleźć dla nich jakiekolwiek zatrudnienie. Zawsze to lepiej niż postawić je na sznurku, zwolnić załogi i czekać na lepsze czasy.

I stąd okazja i przyjemność dość regularnego oglądania ROBERTY w Gdyni - choć tutaj można się spierać, czy przyjemność dotyczyć miałaby jej urody, czy też wyłącznie gabarytów.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 87
00 bDSC 0422

Duże czerwone COŚ, czyli KARL-ERIK + OXELÖSUND w Gdyni

W czwartek rano (20 maja 2021) do Gdyni weszło COŚ, co na stronie pilotów gdyńskich miało 118 metrów i nazwane zostało KARL-ERIK+OXELÖSUND. Prawdę mówiąc nie zwróciłbym na to COŚ w ogóle uwagi, gdyby nie przypadek. Siedząc bowiem przy śniadaniu zerknąłem z przyzwyczajenia przez kuchenne okno i zobaczyłem je w basenie portowym. Było dziwne. Wyglądało trochę jak czerwony wóz drabiniasty załadowany z czubem drewnem, znad którego sterczała niewielka kabinka sterówki. Zrobiłem temu czemuś zdjęcie (tytułowe) i zapomniałem o nim. Jakoś tak po drugiej kawie przypomniałem sobie o cosiu i, wtedy już nieco bardziej doinformowany, postanowiłem pójść do portu i obejrzeć to z bliska.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 182
01 aDSC 0657

ORP BIELIK – najsmutniejszy powrót

Najsmutniejszy, bo ostatni. Bielik nigdy już nie wyjdzie w morze. Nie jest do tego zdolny. Ostatni wypad bowiem zaprowadził go do gdańskiej Remontowej, gdzie został wypatroszony i pozbawiony niezbędnych życiowych organów. Powrócił teraz do Portu Wojennego tak samo, jak z niego wyszedł, na sznurku dwóch gdańskich Nosorożców. Jaka przyszłość się przed nim rysuje? W zasadzie żadna. Marynarka Wojenna spisała go na straty, Inspektorat Uzbrojenia przekaże go jeszcze w tym roku Agencji Mienia Wojskowego z zaleceniem, by ta próbowała go sprzedać. Ustalono już nawet wstępnie cenę – 755.856 złotych i 37 groszy. Musi tam pracować albo jakiś nadzwyczaj skrupulatny rachmistrz albo człowiek z wielkim poczuciem humoru! Trudno powiedzieć, czy znajdzie się jakiś równie dowcipny, co rozrzutny utracjusz, który go kupi. Podejrzewam, że raczej niekoniecznie. Przyjdzie mu więc pewnie znaleźć się w przecenach – i to nie raz. Prościej byłoby od razu policzyć, ile kosztuje złomowanie, bo i tak się na tym skończy, a ceny rosną!

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 193
aDSC0779

PLACID SEA wychodzi z Gdańska

PLACID SEA to pływający pod panamską banderą masowiec, zaliczany do segmentu klasowego Dry bulk / Supramax. Dry bulk oznacza, że przewozi wyłącznie ładunki suche, żadnych kontenerów, Supramax natomiast to po prostu powiększony statek typu Handymax (który jest powiększonym statkiem typu Handysize) a jeszcze nie mieści się w grupie Panamaxów. Takie to proste, dalszych wyjaśnień chyba nie trzeba? Ma 189 metrów długości, pojemność 30.953 GT i zbudowany został w 2004 roku w chińskiej stoczni Nantong COSCO KHI Ship Engineering (NACKS). Właścicielem i operatorem statku jest również chińska firma COSCO BULK CARRIER z siedzibą w Tianjin. Można zresztą odczytać to na burcie. PLACID SEA (w wolnym tłumaczeniu: spokojne morze) to jego druga nazwa, poprzednio (do 2019 roku) nazywał się JIA XIN HAI FU 1, cokolwiek to znaczy.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 127
00 aDSC 0520

STOCZNIA CESARSKA - w poszukiwaniu ducha

Najstarsza część byłej Stoczni Gdańskiej (w latach największej świetności zwanej Stocznią Gdańską im. Lenina) to STOCZNIA CESARSKA, czyli Kaiserliche Werft Danzig. Jej początki sięgają 1844 roku, kiedy powstały tu Królewskie Zakłady Budowy Korwet, przejęte w 1871 przez państwo pruskie i przemianowane na Stocznię Cesarską. To właśnie ona, po pierwszej wojnie światowej działająca pod nazwą The International Shipbuilding and Engineering Co Ltd, stała się po wojnie (jako Stocznia Nr 1), wspólnie ze Stocznią Nr 2, czyli dawną Schichau-Werft Danzig zalążkiem Stoczni Gdańskiej.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 126

Przeczytaj również: