24październik2020     ISSN 2392-1684

00 DSC0942a

Pod osłoną zmroku – dwa nowe KONTROLERY

To zaledwie pięć zdjęć. Na dodatek ciemnych, bo robionych wieczorem. Obejrzeć można je szybko, czyta się trochę dłużej. W związku z tym - kto się już teraz zniechęcił, niech się nie męczy i przejdzie do ciekawszych zajęć. Kto zdecyduje się czytać dalej, być może nie pożałuje, być może się czegoś dowie. Być może. Obiecać tego nie mogę, ale zawsze warto spróbować!

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 56
00 DSC0353b

PRÓCHNO I RDZA 2020 – noc w Helu

Organizacja tegorocznego „zlotu jachtów z duszą” PRÓCHNO I RDZA nie była łatwym zadaniem. Przez długi czas nie było nawet wiadomo, czy przy szalejącej pandemii koronawirusa zlot się w ogóle odbędzie, może odbyć. Pozamykane granice, niepewność kwarantanny, ograniczenia na każdym kroku stawiały w sumie każde, nie tylko sportowe przedsięwzięcie pod znakiem zapytania. Antywirusowe zarządzenia rządu zmieniały się z dnia na dzień, często wykluczały się nawzajem, a już nikt nie wiedział, czy są w ogóle oparte na jakiejkolwiek podstawie prawnej. Zorganizowanie więc zlotu było wielkim dziełem, które szczęśliwie udało się doprowadzić do finału. Zgodnie z rozporządzaniami antyepidemicznymi liczba uczestników zgromadzeń nie mogła przekroczyć 150 osób. Formalnie więc zdecydowano się nie na jeden, a dwa zloty równocześnie: „Próchno – zlot drewnianych jachtów z duszą” i „Rdza – zlot stalowych jachtów z duszą”. Jako termin wyznaczono dni od 8 do11 października 2020.

Również liczba uczestników długo była wielką niewiadomą. W końcu zgłosiło się jednak 17 jachtów w kategorii „Próchno” i 12 w kategorii „Rdza”.

Ostatecznie ogłoszony program zlotów przewidywał przyjście jachtów do Helu w czwartek, 8 października. W piątek ruszyć miały one na wspólne pływanie po Zatoce Gdańskiej i dotarcie do Mariny w Gdyni. Na sobotę przewidziano uroczystą paradę jachtów wzdłuż brzegu na trasie Bulwar Nadmorski – molo w Orłowie – Sopot – Gdynia. Ostatni dzień zlotów, poniedziałek, 11 października, jachty miały na rozejście się.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 86
00 DSC0424a

BOMAR VALOUR w „REMONTOWEJ”

Każdy rejs po gdańskim porcie to nowa porcja wrażeń. Zawsze znajdzie się co najmniej kilka ciekawych statków, kilka różnych historii do opowiedzenia. Tak też było również w środę, 12 kwietnia 2017 roku. W rejs Motławą, Kanałem Kaszubskim i Martwą Wisłą do Westerplatte i z powrotem, bez cumowania, wybrałem się na jednym z „pirackich” pseudo-żaglowców – z tego prostego powodu, że stateczki Żeglugi Gdańskiej nie kwapiły się do przewozu turystów. Uprzejma i znudzona pani w kasie biletowej poinformowała mnie, że istnieje wprawdzie rozkład rejsów, ale rozkład rozkładem, a statki nie chodzą i już! Bilet mam sobie lepiej kupić u „pirackiej” konkurencji obok. Co też zrobiłem, jak i cala rzesza innych chętnych. Statek był więc pełny, co skłoniło mnie do rozmyślań nad polityką finansową Żeglugi Gdańskiej (nawiasem mówiąc, również – i to już od dawna - prywatnej firmie).

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 154
00 DSC0420a

And the winner is ….

Drewniana kaszubska pomeranka pojawiła się na paradzie żaglowców niespodziewanie – i natychmiast podbiła moje serce!

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 226
00 DSC0330a

CORTE-REAL (F332) w Gdyni

Na CONTE-REAL przyszło trochę poczekać. Kanadyjska fregata miała wejść do Gdyni o 11 rano i stanąć na Francuskim. Nie znalazłem jej jednak nigdzie na mapie. Niemiecki okręt szpiegowski, który właśnie opuścił Gdynię, był, wszystko inne też, a po CONTE-REAL ani śladu. Szukałem, czekałem, lecz kiedy o godzinie 10:00 nie było informacji pilotowej (pilota wzywa się zawsze godzinę wcześniej) wiedziałem, ze okręt się planowo nie pojawi. Być może nawet w ogóle do Gdyni nie trafi, takie sytuacje zdarzały się już nieraz. Prawdę mówiąc wybawiło mnie to z kłopotu, bo na 11:00 umówiony byłem z pieskiem u weterynarza. Szczęśliwie wizyta nie trwała długo i przed 12 byłem już w domu, by przeczytać info, ze CONTE-REAL jednak się zjawi. Tym razem o 13:00. W porządku, przygotowałem sprzęt i w zasadzie byłem gotów. A tu masz, kolejne przesunięcie – na 13:30. Dość czasu, by zaparzyć herbatę. O 13:10 zacząłem się powolutku zbierać. Z przyzwyczajenia jeszcze kontrolny rzut oka na ekran telefonu – i zamarłem. Z 13:30 zrobiła się nagle 13:20! Czyli już, zaraz, za chwilę! No to teraz biegusiem do samochodu – i w te pędy do portu!

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 221

Przeczytaj również: