31październik2020     ISSN 2392-1684

„SAGA SAPPHIRE” wychodzi z Gdańska

00 67

W roku 2015 Gdańsk odnotowal w sumie 29 wizyt 19 różnych wycieczkowców. Sezon rozpoczął DELPHIN już 17 maja, a zamknął niewielki norweski NORDSTJERN w ostatnich dniach września.

Dwudzieste szóste z dwudziestu dziewięciu odwiedzin odbyło się piątego września, a gościem w tym dniu była okazała, prawie dwustumetrowa SAGA SAPPHIRE z Malty. Wizyta jej trwała kilka godzin, SAGA weszła do Gdańska o godzinie 8 rano, cumując przy Nabrzeżu Westerplatte, a opuścić go miała tego samego dnia po południu, według planu o 17:30. Kto jednak przyszedł o wyznaczonej porze, miał pecha, bowiem SAGA SAPPHIRE wyszła z portu wcześniej. Punktualnie z wybiciem godziny siedemnastej wyłoniła się zza zakrętu i, od tego momentu widoczna dla zebranych przed Kapitanatem na Nabrzeżu Źiółkowskiego shiploverów, majestatycznie i spokojnie przeszła kanałem portowym, by pięć minut później minąć główki wejściowe, uwolnić się od towarzyszących jej holowników i ruszyć już samodzielnie w dalszą trasę. O 17:30 nie było po niej widać nawet dymu na horyzoncie.

SAGA SAPPHIRE to statek nowy, a w każdym razie – prawie nowy. Nowy, bo pod tą nazwą pływa zaledwie od kilku lat, po kapitalnej, trwającej od listopada 2011 do marca 2012 przebudowie i modernizacji we włoskiej stoczni Fincantieri. Prawie zaś nowy, bo naprawdę urodził się już w 1981 roku (!), dokładnie 35 lat temu w niemieckiej stoczni Bremer Vulkan w Bremie. „Prawie” czyni, jak wiadomo, kolosalną różnicę!

Zwodowana 22 grudnia 1980 roku, zbudowana na zamówienie hamburskiego armatora Hapag-Lloyd EUROPA była trzecim z kolei statkiem o tej nazwie. Zaprojektowana tuż przed wybuchem ery wycieczkowców jeszcze jako typowy „pasażer”, była jednym z największych wówczas transatlantyków na świecie, ustepując tylko brytyjskiej QUEEN ELISABETH 2 oraz wycieczkowcowi NORWAY (który w pierwszym wcieleniu też był klasycznym linerem i nazywał się FRANCE).

W połowie lat 90tych Hapag-Lloyd podjął decyzję o budowie kolejnego nowego statku, tym razem "czystego", rasowego wycieczkowca. Również ten statek nazwano tradycyjnie EUROPA. Odchodzącą, starą Europę sprzedano więc armatorowi Star Cruises i poddano w Singapurze poważnej, kosztującej 15 milionów dolarów modernizacji. Weszła do służby pod nazwą SUPERSTAR EUROPE, ale już po roku przemianowano ją na SUPERSTAR ARIES. Ponownie przebudowana w 2004 roku, przeszła w ręce armatora Pullmantur Cruises, który nazwał ją HOLIDAY DREAM. Ale to nie koniec historii. W 2008 wydano kolejne 30 milionów euro na gruntowną odnowę, tym razem w Barcelonie, po czym statek wcielono pod nazwą BLEU DE FRANCE do floty CDF Croisières de France, w której pozostawał do 2011 roku. O ostatnich zaś „nowych” narodzinach napisałem już na wstępie.

Mimo tych wszystkich zmian, a może właśnie dzięki nim, bo poczyniono je z wielką starannością, SAGA SAPPHIRE pozostała statkiem pięknym, smukłym i eleganckim, pełnym wrodzonej gracji i wdzięku, cechującego damy z high society. Również i wnętrza „Sagi“ są doskonale przemyślane. Projektanci zdecydowali się na umieszczenie wszystkich kabin pasażerskich z przodu statku, od dziobu aż po śródokręcie – jak najdalej od hałasu maszyn i odczuwalnej rotacji śrub. Pokłady zaś na rufie, nad maszynownią, to przestrzeń publiczna – powierzchnia rekreacyjno-gastronomiczna i handlowa oraz usługi. Większość pomieszczeń jest tutaj wyższa niż w części kabinowej, dzięki czemu na rufie jest o jeden pokład mniej niż na dziobie. Uważny widz dostrzeże to, przyglądając się sylwetce wycieczkowca. Główna restauracja zajmuje całą szerokość statku, z innych pomieszczeń wymienić można show lounge, dwie pomniejsze restauracje i szereg barów. Jeden odkryty basen znajduje się na śródokręciu, drugi, we wnętrzu, początkowo przenaczony był dla załogi, jednak po którejś przebudowie udostępniony został pasażerom. Wszystkie kabiny to w całości prefabrykowane moduły, kompletnie umeblowane i wyposażone, indywidualnie zainstalowane na pokładzie. Od samego początku statek posiadał dość przestronne kabiny z kolorową telewizją (bez telewizora najwyraźniej nie ma wakacji), prysznicem lub łazienką. Podczas remontu w 1999 roku przerobiono sześć kabin oficerskich na dodatkowe suity, a do istniejących apartamentów pod skrzydłami mostku dobudowano balkony. Modernizacja 2011/2012 przyniosła kilka dalszych kabin balkonowych na dziobie, a dość znaczną liczbę kabin na śródokręciu zaopatrzono w tzw francuski balkon (czyli balustradkę przed oknodrzwiami, jak w „wielkiej płycie” za Gierka). Jak więc widać, nie tylko telewizor, ale i balkon jest nieodzownym atrybutem udanej morskiej podróży.

Jako, że lubimy też sensację i przygody z dreszczykiem – krótki wykaz nieszczęść, jakie statek spotkały w ciągu 35 lat służby:

3 sierpnia 1985 EUROPA weszła u wybrzeży Grenlandii na mieliznę, z której ściągnięto ją dopiero po trzech dniach.

30 kwietnia 1992 EUROPA zderzyła się w gęstej mgle w odległości 330 km od Hong Kongu z greckim kontenerowcem Inchon Glory, odnosząc poważne uszkodzenia części rufowej. Szczęśliwie w momencie zderzenia nie znajdował się tam ani żaden pasażer ani członek załogi, więc nikt w wypadku nie ucierpiał. Statek jednak musiał zostać odholowany do Kaohsiung na Tajwanie. Tam z pokładu zdjęto pasażerów, a uszkodzoną Europę przeholowano dalej do Singapuru, gdzie stanęła w doku. Remont jej trwał dość długo, w następny rejs wypłynęła dopiero 7 lipca 1992.

W marcu 2001 armator Star Cruises ogłosił, że SUPERSTAR ARIES przejdzie w 2002 roku do singapurskiego armatora Orient Lines, dla którego pływać miał pod nazwą OCEAN VOYAGER. Jednak po terrorystycznym zamachu z 11 września 2001 drastycznie spadła liczba pasażerów i plany spaliły na panewce. Zamiast tego SUPERSTAR ARIES przesunięto na Daleki Wschód, gdzie krążył między Tajlandią i Chinami.

Z powodu awarii dopiero co wbudowanego, nowego silnika przedwcześnie zakończyła się w kwietniu 2012 roku dziewicza, zaplanowana na 16 dni podróż SAGA SAPPHIRE. Pażerowie otrzymali całkowity zwrot kosztów wycieczki, zagwarantowano im też zniżkę na inne rejsy w przyszłości.

Z kolei w połowie maja 2014 pożar instalacji elektrycznej w pobliżu szkockiej wyspy Isle of Mull spowodował, że statek został pozbawiony napędu. Naprawa elektrycznego panela na spokojnym szczęśliwie morzu trwała kilka dni, w trakcie których wycieczkowiec stał zakotwiczony w pobliżu wyspy.

W Gdańsku nic się aż tak strasznego nie wydarzyło, nie licząc wcześniejszego wyjścia z portu. Nie pokrzyżowało to jednak planów naszemu niezastąpionemu i doświadczonemu Henrykowi Żelaznemu, który „wziął poprawkę” i był na miejscu na czas, dzięki czemu możemy Wam dziś zaprezentować jego piękne i interesujące (jak zwykle) fotografie SAGI SAPPHIRE.

Nacieszcie się nimi, następna bowiem okazja, by ją zobaczyć, będzie dopiero 18 września 2016, znów w Gdańsku, raz jeden jedyny, podczas rejsu o nazwie „Best of Baltic”. Na nieco wcześniejszą, sierpniową wycieczkę „Baltic Capitals 2016” Polska się bowiem nie załapała. Ale kto wie, może będzie jeszcze w tym temacie jakaś „dobra zmiana”?

fotografie: © Henryk Żelazny 2015

tekst: naszbaltyk/Antoni Dubowicz

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież