25październik2020     ISSN 2392-1684

„Seabourn Pride”

00 SeabournPride5

W ostatnim czasie dużo pisze się o niechęci zarządów polskich portów do przyjmowania wycieczkowców.

W tym roku Gdynia odnotuje zaledwie nieco ponad 60 zawinięć (a bywały lata, że było ich ponad sto), Gdańsk 32, a Szczecin tylko 2 (słownie: dwa!). Prognozy na przyszłość – marne. Na „Shipping Convention” w Miami, najważniejsze targi turystyczne swiata, na których spotykają się wszyscy armatorzy i operatorzy wycieczkowców, planujący podróże na następne kilka lat - porty w Gdyni i w Gdańsku nie wysłaly w tym roku w ogóle swego przedstawiciela.

W ogólnie marnym stanie rzeczy najlepiej daje sobie radę Gdańsk, który, mimo niedogodności związanych z wejściem do ciasnego i krętego kanału portowego (konieczność brania holowników, a co za tym idzie - wysokie opłaty portowe), zaoferować może wycieczkowcom postój przy w miarę „czystych” nabrzeżach, jak Nabrzeże Ziółkowskiego przy Kapitanacie czy Nabrzeże Obrońców Westerplatte. Niestety, większość statków cumuje jednak nadal na WOC, ogrodzonym i zupełnie niedostępnym dla turystów basenie portu wolnocłowego. Tak też stało się w przypadku wycieczkowca „Seabourn Pride”, który wszedł do Gdańska 29 lipca rano.

Olbrzymia, goła, wybetonowana, szczelnie ogrodzona przestrzeń całkowicie wyludnionego WOC sprawiała co najmniej niegościnne wrażenie. Pasażerowie znaleźli się w portowej próżni, a miłośnicy spraw  morskich i fotografowie mogli popatrzeć na statek jedynie przez ciasne oczka drucianej siatki. Nic dziwnego, że wejściu „Seabourn Pride” nie towarzyszył zgiełk ciekawskich Gdańszczan. Oprócz samotnego wędkarza przed kapitanatem znalazła się jedynie pewna „miła pani na emeryturze” oraz Henryk Żelazny, nasz korespondent specjalny, zapalony „shipspotter”, który, nie bacząc na marną pogodę i trudne warunki, ustrzelił dla "Naszego Bałtyku" kilkanaście fantastycznych fotek:

W 1988 roku, chwili budowania statku, mówilo się, że „Seabourn” to klasa sama w sobie. Rzeczywiście, wówczas statki tej wielkości (a było ich znacznie więcej, niż dziś) zabierały na pokład ponad 400 pasażerów i nie oferowały im specjalnego komfortu. Dopiero trzy bliźniacze „Seabourny” („Seabourn Pride”, „Seabourn Legend” i „Seabourn Spirit”), zbudowane w stoczni Schichau Seebeckwerft w Bremerhaven, zapoczątkowały nową erę luksusowych wycieczkowców. W przestrzennych kabinach z balkonami statek ma miejsce dla zaledwie 208 pasażerów, zapewniając im luksus all inclusive, (prawie) bez dodatkowych kosztów. O ich dobre samopoczucie dba 164 osobowa załoga, złożona z absolwentów najlepszych europejskich szkół hotelowych oraz mistrzów gastronomii, gwarantująca pasażerom „osobisty” serwis na najwyższym poziomie.

Oprócz luksusowych kabin z widokiem na morze w wielkośści mieszkanka M3, na 6 pokładach na pasażerów czekają:

CONSTELLATION LOUNDE nad sterówką z panoramicznym widokiem, wzmocnionym na życzenie kawą lub herbatą, SKY BAR na otwartym pokładzie, miejsce na drinka pod rozgwieżdzonym niebem lub na wieczornego grilla, VERANDA CAFE z widokiem na rufę, wieczorami przeobrażająca się w dodatkową restaurację bistro, leżący tuż przed nią mały SWIMMINGPOOL z dwoma obszarami Whirlpool-Spa, słynne, wielokrotnie nagradzane THE SPA AT SEABOURN na śródokręciu 7 pokładu, centrum wyuzdanych obróbek cielesnych, przerastających pojęcie normalnego śmiertelnika, THE CLUB dla miłośników tańca i rytmicznych podrygów do białego rana, niewielkie wprawdzie, ale pozwalające na puszczenie z dymem większych sum KASINO, nieodzowny BOUTIQUE z klasyczną ofertą perfum, biżuterii i drobnych Niezbędników dla Pań (lub dla Panów) – oczywiście duty free, BIBLIOTEKA z ofertą książkową dla tych kilku, co czytają i reszty, która ogląda filmy na kabinowym sprzęcie DVD, COMPUTER CENTER, oferujący miejsce czterem internetowych freakom i wyposażony w drukarkę, otwarty WHIRLPOOL na pokładzie dziobowym, darmowa pralnia, obszerna hala z głównym ciągiem komunikacyjnym oraz, last but not least, MAGELLAN LOUNGE, wielkie Show Lounge, najważniejsze miejsce spotkań, pokazów i występków, mogące pomieścić wszystkich pasażerów na raz. Tam odbywają się pokazy filmów, prelekcje, w tym i kucharskie, podwieczorki taneczne (Live-Band, oczywiście) oraz wieczory z programem Varietee, Comedy lub jakimś koncertem na żywo.

 Dla wielbicieli danych w tabelce, oto one:

 „Seabourn Pride”

Właściciel: Cunard Line Ltd (1988 – 2005), Seabourn Cruise Line Limited (2005 – 2013), Windstar Cruises (od 2013); operator: Seabourn Cruise Limited (1988 – 2014), potem Windstar Cruises; port macierzysty: Oslo (1988 – 2001), Nassau (2001 – 2013); stocznia: Schichau Seebeckwerft Bremerhaven; numer stoczniowy: 1065; rok budowy: 1988; identyfikacja: IMO 8707343, MMSI 311084000, sygnal wywolawczy C6FR5

Charakterystyka generalna:

 Tonaż 9.975 (GT), długość 133,4 m, szerokość 20,5 m, moc silników 7.280 kW, prędkość eksploatacyjna 16 w, maksymalna 19 w, pasażerów 208, załoga 164 osoby.

Z ciekawostek można powiedzieć, że matką chrzestną statku była Shirley Temple Black („ta” Shirley Temple!), a podróż sylwestrowa 2006 była (wg Forbes’a) najdroższym rejsem tego typu na świecie.

„Seabourn Pride” nie zobaczymy już więcej ani w Gdyni, ani w Gdańsku, ani w ogóle. Statek sprzedany został w tym roku Windstar Cruises, który będzie nim od kwietnia 2014 zarządzał. Wówczas też zmieni dotychczasową nazwę na „Pride Star”. Być może pokaże się nam kiedyś w tym nowym wcieleniu. Dobrze by było, choćby tylko dlatego, że w porównaniu z nowymi, bezkształtnymi „szafami” rodem z trzewi komputera jest on po prostu nadzwyczaj udany, aby nie powiedzieć - klasycznie piękny. Co widać wyraźnie na henrykowych fotografiach!

Fotografie: © Henryk Żelazny 2013

Tekst: Antoni Dubowicz              

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Komentarze  

+1 #1 Damroka 2013-08-03 23:02
Brawo obaj autorzy, pan od zdjec i pan od tekstu. Profesjonalna robota! Dziekuje.
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież