19sierpień2019     ISSN 2392-1684

64/ Marynarskie groby

00-front

„Marynarskie groby” to opublikowany w listopadowym zeszycie „Morza” z 1969 roku artykuł Jerzego Pertka. Wówczas w „Morzu” drukowało się naprawdę wielkich autorów.

Do fotografii, które pokazuję poniżej, napisał on wówczas:

„...          Wiele tysięcy marynarzy różnych narodowości zginęło w toku II wojny światowej i ogromna większość z nich spoczywa na cmentarzyskach podwodnych. Taka już jest specyfika wojny morskiej.

Również i my mamy swój bolesny udział w tych stratach i w tych podwodnych cmentarzyskach. Wystarczy przypomnieć, że stalowymi trumnami stały się dla polskich marynarzy kadłuby: zatopionego pod Narwikiem „Groma”, zaginionego bez wieści pośrodku Morza Północnego „Orła” , czy statku handlowego „Zagłoba” („Robur VIII”), który idąc w transatlantyckim konwoju również zginął bez śladu w sztormowej, zimowej nawałnicy. W kampanii wrześniowej zginęła też cała załoga małego okrętu pomocniczego „Nurek” oraz po kilkudziesięciu marynarzy zaokrętowanych na „Mazurze” i na zmilitaryzowanym statku „Gdynia”. Także ich zwłoki przeważnie nie znalazły swego ziemskiego grobu, podobnie, jak polegli w akcjach bojowych, pochowani w morzu, marynarze „Garlanda” czy „Dragona” oraz wielu innych okrętów i wielu statków handlowych, które w latach 1939-1945 pod biało-czerwoną banderą służyły na morzach o oceanach świata.

Ale istnieją także groby polskich marynarzy, które możemy odwiedzać. Znajdują się one na Wybrzeżu i w rejonie Kocka na Lubelszczyźnie, a także w wielu krajach Europy, od mroźnego Murmańska po słoneczne Bari, i od Szwecji po Islandię. Im też właśnie, kryjącym prochy tych, którzy polegli w walce na morzu czy lądzie, albo zginęli w hitlerowskich obozach jenieckich, chcielibyśmy z okazji Swięta Zmarlych poświęcić nieco uwagi. Jest ich, niestety, zbyt wiele, byśmy je mogli wszystkie pokazać. Niech tych kilka będzie symbolem naszej pamięci – o wszystkich...”

01-nb

Okładka „Morza” wskazuje na zawarty w numerze reportaż z wielkich manewrów sił zbrojnych Układu Warszawskiego „Odra-Nysa 69”. Manewry te odbyły się we wrześniu 1969 na terenie naszego kraju. Brała w nich udział również nasza flota, która wspólnie z Flotą Bałtycką ZSRR i Ludową Marynarką NRD przeprowadziła „...jedną z najbardziej skomplikowanych i trudnych operacji morskich, wysadzając kontrdesant na zajętym przez „nieprzyjaciela” brzegu...”

Tak jest, nasza „czysto obronna” armia ćwiczyła się w wysadzaniu morskich desantów, szczególnie na wodach przy zachodniej granicy. Okręty desantowe mamy do dzisiaj i jakoś się ich wcale nie pozbywamy. Czyżby nadal pokojowa polityka Polski polegała na ataku z udziałem wojsk desantowych? Który z nadbałtyckich krajów powinien się nas obawiać?

00-front

Opracowanie i skan: Antoni Dubowicz, listopad 2014

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież