27listopad2021     ISSN 2392-1684

Mało znana historia gdyńskiej hali targowej.

Współpracujący z nami od maja 2013 roku autor, pan Michał Sikora, jest rodowitym gdynianinem. Tu się urodził w 1934 roku, tu dorastał i tu spędził całe życie. Miasto zna więc od podszewki. Publikuje artykuły o Gdyni i Pomorzu na własnym blogu „Gdynia - w której żyję”, z którego pochodzi poniższy tekst, który uzupełniliśmy o kilka zdjęć.

 „... Międzywojenną Gdynię charakteryzował dynamiczny rozwój. Dla zilustrowania tylko dwie liczby – w 1921 roku Gdynia – wieś liczyła 1300 stałych mieszkańców, po kilku latach, w 1935 roku żyło tu już 75000 osób. Ten rozwój powodował szereg różnorodnych reperkusji natury demograficznej, społecznej i ekonomicznej. Na czołowe miejsce wybijały się dwie sprawy – problemy mieszkaniowe i sprawa wyżywienia, czyli zaopatrzenia ludności w żywność.

Szereg spraw spontanicznie regulowała ,,niewidzialna ręka rynku”, np. podaż ryb pochodzących z bieżących połowów, dostawy mleka organizowane przez okolicznych rolników zrzeszonych w Spółdzielni Mleczarskiej, dostawy chleba zapewniane przez rzemieślnicze piekarnie itp., inne wymagały działań kompleksowych na skalę ogólnomiejska. Dotyczyło to dwóch spraw z tej sfery – zapewniana mieszkańcom i statkom zawijających do portu mięsa i jego przetworów, a także świeżych warzyw i owoców.

Ówczesne władze miejskie dostrzegały te problemy i podejmowały skuteczne działania w celu ich rozwiązania. I tak w 1935 roku zdecydowano się na budowę rzeźni miejskiej o zdolności przerobowej niezbędnej dla zaopatrzenia 150000 miasta, a także w tym samym roku podjęto decyzję o wybudowaniu w śródmieściu przy ul. Mościckich (obecnie Wójta Radtkiego) nowoczesnej hali targowej.

Według założeń obiekt stanowić miał zarówno miejsce sprzedaży detalicznej, a także bazę magazynowa, jak też swoisty magnes przyciągający dostawców z głębi kraju dostarczających płody rolne, których miejscowe rolnictwo nie było w stanie zagwarantować.

Wnet też zlecono opracować stosowną dokumentację. Zadania tego podjęli się dwaj inżynierowie - J. Muller i S. Raychmann. Ich dzieło było imponujące. Zaprojektowany obiekt składał się z trzech budowli – hali łukowej, przylegającej do niej hali płaskiej oraz oddzielnie zlokalizowanej hali rybnej. Łączna powierzchnia obiektu wynosi 5346 metrów kwadratowych. Całość została podpiwniczona, wyposażona w komory chłodnicze, windy towarowe i wentylację.

Z uwagi na wielkość tego przedsięwzięcia jego realizacja następowała etapami. Ostateczne oddanie obiektu do użytkowania nastąpiło w listopadzie 1937 roku. Wybuch drugiej wojny światowej sprawił, że cieszono się nim zaledwie półtora roku, bowiem Niemcy przeznaczyli pomieszczenia hali na magazyny części i elementów konstrukcyjnych samolotów...

Montaż samolotów odbywał się w Rumi. Fakty te znane były brytyjskiemu wywiadowi, czego dowodem było dwukrotne bombardowanie zakładów w Rumi; pierwszy raz w święta Wielkanocne w dniu 24 kwietniu 1943 roku, a następne po kilku dniach oraz zbombardowanie gdyńskiej hali w nocnym nalocie w dniu 18 – 19 grudnia 1944 roku, a więc na trzy miesiące przed wypędzeniem Niemców z Gdyni. Na szczęście zniszczenia obiektu były niewielkie, konstrukcja nośna hali nie została naruszona. To pozwoliło na otwarcie hali już parę tygodni po wyzwoleniu. Zadania tego podjęli się prywatni kupcy, a także częściowo Spółdzielnia ,,Zgoda” (poprzedniczka PSS ,,Społem”).

Niebawem (bliższej daty nie udało mi się ustalić) powołano do życia przedsiębiorstwo miejskie administrujące tym obiektem. Dyrektorem został niejaki Domański – starszy schorowany pan, w związku z czym w większości spraw wyręczał go główny księgowy firmy Szewczyk.

Zapuszczony przez okupanta obiekt wymagał pilnego remontu, ten jednak z braku środków odkładano z roku na rok. Wreszcie z początkiem lat 60 - tych ubiegłego wieku Przedsiębiorstwo Miejskie Hale Targowe rozwiązano, a obiekty przekazano Przedsiębiorstwu Gospodarki Komunalnej w Gdyni.

W międzyczasie poważne zmiany nastąpiły również w sferze użytkowników hali. Z początkiem lat 50 – tych ubiegłego wieku władze PRL podjęły tzw. bitwę o handel. Fiskus niszczył prywatnych kupców domiarami podatkowymi, szaleli komornicy, powoływano także państwowe przedsiębiorstwa handlowe typu MHD, które przejmowały sklepy i stoiska bankrutujących placówek prywatnych. W ten sposób większość prywatnych firm (stoisk i kramów) wypartych zostało na plac targowy przylegający do obiektów hali, a inne po prostu uległy likwidacji. We wnętrzu hali pozostały tylko nieliczne prywatne stoiska, inne objęło MHM czyli Miejski Handel Mięsem, PDT czyli Powszechny Dom Towarowy, Przedsiębiorstwo ,,Warzywa i Owoce”, a także PSS,,Społem”, Spółdzielnia Inwalidów ,,Przodownik” z Sopotu.

W dalszym ciągu nie podejmowano prac remontowych ograniczając się dosłownie do łatania dziur, czyli tak zwanych prac awaryjnych, Doszło do tego, że część kondygnacji podziemnej trzeba było wyłączyć z eksploatacji, była ona zalana przez wodę wydobywającą się z uszkodzonych rur wodno – kanalizacyjnych. Uszkodzony był też dach obiektu, sypały się tynki, a we wnętrzu hali mieszkały wróble i gołębie...

Gdy w 1974 roku w ramach kolejnej reorganizacji handlu powołano Przedsiębiorstwo Handlu Spożywczego, halę targowa podporządkowano właśnie temu przedsiębiorstwu. Wtedy to pojawiły się dwa dość dziwaczne pomysły dotyczące hali. Przymierzano się do przekształcenia tego obiektu w halę sportową, względnie rozebranie tego obiektu do fundamentów, na których zamierzano ustawić supermarket o powierzchni 1400 metrów kwadratowych rodem z dawnego NRD.

Kolejna reorganizacja , lato 1976 roku, polegająca na przejęciu handlu państwowego branży spożywczej przez PSS,,Społem” zamierzenia te przekreśliła. Nowy zarządca obiektu dokonał remontu w połowie lat 80 ubiegłego wieku. Zbudowano nowe boksy, zadaszono plac przed halą. Po transformacji ustrojowej z 1989 roku przeprowadzono kolejny remont przez Stowarzyszenie Kupców Gdyńskich Hala Targowa, obecnie władze miasta przymierzają się do kolejnego remontu.

Mimo tych wszystkich zmian Hala Targowa była i jest jakby handlową ikoną miasta, mimo powstających na obrzeżach i nie tylko super nowoczesnych sklepów.

Zobaczymy co będzie dalej z naszą ,,staruszką”.

Źródła:

Tekst: Michał Sikora (   http://gdyniawktorejzyje.blogspot.de/2012/05/mao-znana-historia-gdynskiej-hali.html ), 14 maja 2012

Zdjęcia: © Antoni Dubowicz 2008, 2009

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Komentarze  

+3 #1 Damroka 2013-05-31 09:46
Arcyciekawy artykul, ciesze sie, ze wspomnienia pana Sikory znalazly sie na Naszym Baltyku.
Hala Targowa w Gdyni to serce miasta, to znacznie wiecej niz targowisko. Ile historii mogliby opowiedziec sprzedawcy, ile anegdot i niespodzianek maja w zanadrzu. Na przyklad pan Marek, zdj. 2, albo "moja" pani od ziol, zdj.3! To nie tylko sprzedawcy! Pan Marek powie co z czym ugotowac, poda najlepsze przepisy na szparagi (ach, szparagi!, takich jak u pana Marka nie ma nigdzie), "moja pani" kilkanascie lat temu nauczyla mnie jak uprawiac ziola, jak ich uzywac w kuchni. I choc do dzis mowi do mnie po imieniu, wcale a wcale mi to nie przeszkadza :) A pani ze srodkowego zdjecia nie lubie, bo ma lepsze salaty dla "swoich" klientow. Ach, ta hala ... lasciwie powinien ktos monografie napisac.
Przepiekne zdjecia.
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież