25listopad2020     ISSN 2392-1684

SOŁDEK idzie do REMONTOWEJ

00 2020 10 17 Soldek 01

Trzydzieści pięć długich lat czekał SOŁDEK na kolejny tak szeroko zakrojony remont w stoczni. Wyobraźcie to sobie!!!  Ale w końcu się doczekał! W sobotę, 17 października 2020 roku dwa gdańskie pchacze zabrały go z miejsca stałego postoju przed budynkiem Centralnego Muzeum Morskiego i przeholowały do gdańskiej stoczni REMONTOWA, gdzie niebawem wejdzie na dok. O godzinie 11:00 konwój wyruszył w drogę. Przodem szedł Nosorożec G-01, ciągnący rufę SOŁDKA (tak jest, statek holowany był rufą do przodu!), z tylu, podczepiony do dziobu muzealnego rudowęglowca, kolumnę zamykał Nosorożec G-02.

O godzinie 11:30 podniosła się zgodnie z rozkładem jazdy prowadząca na wyspę Ołowiankę kładka przez Motławę i konwój przeszedł pod nią. Widowiskowe to przejście obserwowali z brzegów zarówno gdańszczanie jak i licznie zgromadzeni miłośnicy Sołdka, przemysłu okrętowego, żeglugi morskiej i w ogóle wszelkich morskich fascynacji.

Dobrze znany czytelnikom Naszego Bałtyku Henryk Żelazny, wytrawny badacz i znawca Gdańska, spraw morskich, znakomity fotograf, „łapał” SOŁDKA już po przejściu pod kładką – z Siennej Grobli, ciągnącej się wzdłuż zachodniego brzegu Polskiego Haka. Jeszcze niedawno był to zapomniany przez Boga i ludzi kawał znikającej historii starego Gdańska. Dziś – widząc zdjęcia Henryka - miejsca tego nie poznałbym, gdybym nie wiedział gdzie to jest. Zmieniło się tam, oj zmieniło. Być może pamiętacie, Polski Hak opisywałem już kiedyś w Morskich Kadrach Antka ( https://www.naszbaltyk.com/morskie-kadry-antka/2878-co-sie-stanie-z-polskim-hakiem ). Prawda, że wyglądał inaczej? Mam nadzieję, że nie zmieni się tak radykalnie, jak jeszcze całkiem niedawno planowano, że na końcu Polskiego Haka nie stanie niebotyczny szklany wieżowiec. Naprawdę był taki projekt! Liczę bardzo na zdrowy rozsądek gdańskich radnych. Tak czy tak muszę się tam niebawem wybrać, póki jeszcze znaleźć można choćby resztki minionej epoki. Ciekaw jestem, czy szczątki muru – tyle tylko pozostało ze Stoczni Klawittera- zostaną ocalone, czy też przemieli je młyn postępu i przerośniętego w skali szału betonowego budownictwa, jak to się stało na Wyspie Spichrzów (zabudowa ta wyróżniona została niedawno jakąś prestiżową nagrodą architektoniczną, co jednak ani na jotę nie zmienia mojej opinii)

Wróćmy jednak lepiej do SOŁDKA i zdjęć Henryka. Oto one:

W ramach remontu SOŁDEK zostanie oczyszczony metodą piaskowania, sprawdzona też zostanie grubość blach poszycia kadłuba. Jeśli będzie potrzeba, część blach zostanie wymieniona. W ramach prac malarskich statek otrzyma dwie warstwy farby podkładowej i dwie kolejne farby wierzchniej. Odnowione zostaną też nadbudówki oraz pomieszczenie maszyny sterowej.

Remont w doku szacowano wstępnie na jakieś dziesięć dni. Armator, czyli CMM, ogłosił jednak wczoraj lub przedwczoraj (czas mija tak szybko), że chodzi raczej o miesiąc. Jest więc całkiem prawdopodobne, że ze stoczni SOŁDEK wracać będzie w końcu listopada. Z pewnością będzie to również bardzo malownicze wydarzenie. Być może znów uda się nam namówić Henryka do robienia zdjęć? Lubimy bowiem dobre fotografie!

Tekst: Antoni Dubowicz/NB

Foto © Henryk Żelazny 2020

PS: Na ostatnim zdjęciu, co zauważycie z pewnością, jeśli do niego dotrzecie, NIE MA JUŻ SOŁDKA! No właśnie, czegoś jakby na nim brak. Mnie w każdym razie. Wam też?

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież