19listopad2018     ISSN 2392-1684

„Kapitan Poinc” wychodzi na ćwiczenia

00 DSC 8297a

W dniach 19 i 20 października 2018 roku odbyły się na morzu ćwiczenia medyczne, w których udział wzięły dwa statki ratownicze - „Wiatr” i „Kapitan Poinc”, Brzegowe Stacje Ratownicze ze Sztutowa i Świbna, studenci ratownictwa medycznego z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz instruktorzy ratownictwa pola walki. W sumie 60 osób.

Pierwszy, stacjonarny dzień w stacji w Świbnie poświęcony był zajęciom teoretycznym, w trakcie których ratownicy morscy zapoznawali się z różnymi rodzajami opatrunków uciskowych i staz taktycznych oraz ćwiczyli elementy udzielania pierwszej pomocy poszkodowanym na lądzie.

W sobotę zaś, 20 października, miała miejsce część praktyczna na wodach Zatoki Gdańskiej. Na początku hybrydowe łodzie ratownicze trenowały wraz z „Wiatrem” podchodzenie do statku w ruchu, przekazywanie poszkodowanych na inną jednostkę, poszukiwanie tratwy ratowniczej i ewakuację rozbitków ze środka ratunkowego, następnie wszystkie jednostki podeszły do „Kapitana Poinca”, aby z jego pokładu przeprowadzić masową ewakuację poszkodowanych i przetransportować ich na brzeg do mobilnego punktu koordynacyjnego, w którym udzielano im dalszej niezbędnej pomocy. (*)

„Kapitana Poinca” złapałem w tamtą sobotę kilka minut przed 12 w południe w gdyńskim porcie. Odchodził właśnie od Nabrzeża Polskiego, udając się na wspomniane ćwiczenia. Akurat przeszedł przez port „przelotny” opad, który okazał się całkiem niezłą ulewą. Mokry był więc „Kapitan Poinc”, mokra załoga na jego pokładzie, mokre nabrzeża, mokry ja, a co najgorsze, mokry aparat fotograficzny. Bałem się, że po raz kolejny odmówi współpracy, szczęśliwie jednak tak się nie stało. Dzięki temu mogę Wam pokazać te kilka zdjęć z wyjścia statku ratowniczego z portu.

Ironią losu sucha pozostała tylko masa mających być niebawem uratowanych „rozbitków” na pokładzie, a właściwie pod pokładem „Poinca”, siedzących w ciepłych pomieszczeniach. Szczęśliwcy. Choć czy naprawdę? Kto wie, czy przy ewakuacji nie zaskoczył ich kolejny „przelotny” opad?  

© Antoni Dubowicz 2018

(*) źródłem szczegółowych informacji jest pan Rafał Goeck, Rzecznik Prasowy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Dla niezorientowanych w materii laików, jak ja, nie będących ratownikami medycznymi, podaję, że „…staza taktyczna (tourniquet, opaska zaciskowa, opaska uciskowa) jest obowiązkowym elementem wyposażenia medycznego każdego żołnierza lub funkcjonariusza. Nikt już dzisiaj nie kwestionuje jej skuteczności i przydatności na polu walki czy w innych warunkach taktycznych, choć założenie stazy w dalszym ciągu wywołuje kontrowersje w cywilnym ratownictwie medycznym, kiedy niektórzy zapominają, że jest ona środkiem ratującym życie…”

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: