16wrzesień2019     ISSN 2392-1684

Drewno plus stal – starówki gdańskiej czar!

00 DSC0482a

To, co turyści nazywają gdańską Starówką, w rzeczywistości jest Głównym Miastem, a właściwie powstałym na gruzach Głównego Miasta nowym miastem. Tak nowym, że w niczym nie przypomina historycznego poprzednika. Można z dużą dozą prawdy twierdzić, że jest to najmłodsza „starówka” na świecie, a na dodatek coraz większa, bo zamiast się kurczyć, rozbudowuje się w szalonym tempie.

Odwiedziłem tę „starówkę” w lutym 2018 w zasadzie tylko po to, by zobaczyć zimowe leże „FARUREJA”. Cumował w gdańskiej marinie wśród kilku innych wiekowych jednostek. No i powiem Wam, że prawdziwa starówka jest drewniana! Z dodatkiem kilku blaszaków oczywiście, ale wyjątki, jak wiadomo, potwierdzają regułę.

Ale po kolei. Burta w burtę stała drużyna z drewna: „ANTICA”, „FARUREJ”, „BALTIC STAR”, a troszkę dalej drużyna ze stali: „JOSEPH CONRAD” i rybackie „GDY-18” oraz „WŁA-252”. Pomiędzy nimi w wodzie zalegał wrak „INCENTIVE”. W tle zaś, w poprzek obrazu zacumowała „BRYZA H”.

Piękniejszej „starówki” ze świecą szukać! I nie znaleźć!

Przedstawmy krótko wszystkich bohaterów:

„ANTICA” – owoc dziesięcioletniej pracy przy przebudowie (1981 – 1991) wysłużonego kutra rybackiego (rocznik 1953) na stylowy jacht oceaniczny. Kuter gaflowy z charakterystycznymi brązowymi żaglami. Długość całkowita (z bukszprytem) 16,20, po pokładzie 13,83 m, powierzchnia żagli 126 m². Duma właściciela, armatora i pisarza Jerzego Wąsowicza.

„FARUREJ” – pełnomorski jacht typu Opal IV, zbudowany w 1980 roku w Stoczni Jachtowej im. J. Conrada Korzeniowskiego w Gdańsku. Jol o długości 13.64 m i powierzchni żagli 80 m². Patronem jachtu jest Jan Farurej z Garbowa, brat Zawiszy Czarnego (wiedzieliście, że Zawisza miał brata?), a armatorem Jacht Klub Marynarki Wojennej „Kotwica” oddział ATOL. FARUREJ to również moja duma, bo miałem przyjemność uczestniczyć w krótkim przelocie na trasie Gdynia – Gdańsk. Piękna przygoda, której nigdy nie zapomnę!

„BALTIC STAR” - jeden z najstarszych polskich drewnianych statków. Zbudowany w 1947 w Darłowie jako kuter rybacki, gruntownie przebudowany w 1997 roku. Nosi ożaglowanie typu kuter gaflowy o powierzchni 83 m². Długość po pokładzie 15,88 m, całkowita (z bukszprytem) 19,50 m. Od 2014 poddawany jest zabiegom konserwatorskim. Gdańsk to jego obecny port macierzysty.

„INCENTIVE” – leżący od czerwca 2016 roku na dnie wrak drewnianego stateczku, własność pomieszkującego w Gdańsku obywatela brytyjskiego (znanego zarówno nam jak i władzom miasta), który jakoś, mimo nakazu administracyjnego, nie kwapi się do wydobycia go z dna mariny. Widać łatwiej jest przerzucić kilka mostów przez Motławę niż zadbać o porządek w pięknym Gdańsku.

„BRYZA-H” – kolejny, ostatni już „drewniak” w dzisiejszych Morskich Kadrach. Zbudowany w 1952 roku w Pucku jako statek ratowniczy, do 1983 służył Polskiemu Ratownictwu Okrętowemu. Nowym właścicielem Bryzy został pan Waldemar Heisler, który przebudował ją na jacht żaglowy i do nazwy dodał  literkę H. Kecz gaflowy o powierzchni żagli 180 m² (wg innych źródeł 165 m²) i długości po pokładzie 18,88, całkowitej (z bukszprytem) 23,88 m. Statek ten znam najlepiej z 30-sekundowej reklamy któregoś z polskich bodajże piw. Zdjęcia trwały kilka dni, a główni aktorzy przylecieć musieli koniecznie z Wielkiej Brytanii. Tekstu mówionego nie mieli.

„JOSEPH CONRAD” – pierwszy z sześciu tzw. „stuczterdziestek”(J-140), dwumasztowych jachtów pełnomorskich ze stalowym poszyciem i ożaglowaniem typu kecz. Nazwa pochodzi od powierzchni żagli wynoszącej ok. 140 m². Zbudowany w 1958 roku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Armatorem tego 18 metrowego jachtu jest Morski Klub Żeglarski AZS w Gdańsku.

„ GDY-18” – stalowy kuter rybacki typu B-25s/A, zbudowany w 1973 roku w Stoczni Ustka dla PPiUR Szkuner we Władysławowie jako WŁA-205. To jeden z ostatniej serii burtowców tego typu, przekazany Centralnemu Muzeum Morskiemu w Gdańsku przez prywatnego rybaka we wrześniu 2005 roku. Od tego czasu stoi na Motławie i czeka na zmiłowanie. Miał zostać częścią Muzeum Rybołówstwa Bałtyckiego we Władysławowie, jednak takie nigdy nie powstało. Ostatnio, na fali globalnego unarodowiania, Centralne Muzeum Morskie stało się Narodowym Muzeum Morskim, a kuter stał się dla niego balastem. Nowy plan zakłada, że GDY-18 przeniesie się i wystawi jako eksponat w nowo zbudowanym Muzeum Archeologii Podwodnej i Rybołówstwa Bałtyckiego w Łebie. Projektanci i projekt są już od ponad dwóch lat wybrani, wg prognoz budowla powinna być gotowa w przyszłym roku. Pomysłodawcy czekają jednak ciągle na wsparcie ze strony Ministerstwa Dziedzictwa Narodowego. Jak kiedykolwiek usłyszycie coś o tym, cokolwiek, dajcie znać!

„WŁA-252“ – jeszcze jeden kuter rybacki, od października 2005 roku w zbiorach Narodowego Muzeum Morskiego (również darowizna prywatnego rybaka). To stalowy kuter typu KŁ-21, tzw. łososiowy, zbudowany w 1979 roku w szczecińskiej Stoczni Remontowej Gryfia dla SPRM Gryf. Czy i jakie są wobec niego zamierzenia i plany – nie wiem. Na razie jeszcze trzyma się na wodzie, więc gdańska administracja nie ma problemu. A jak nie ma problemu, to i nie ma tematu.

Zgodnie z ustaleniami z Unią Europejską, po przystąpieniu do niej rybacy zezłomowali (z dobrym zyskiem) ponad połowę z 420 polskich kutrów. Nie ma jednak wątpliwości, że jednostki najbardziej wartościowe ze względu na dzieje rybołówstwa należy bezwzględnie i za wszelką cenę zachować.

Ale czy coś takiego jak rybackie kutry może być zadaniem godnym Ministerstwa Dziedzictwa Narodowego?

© Antoni Dubowicz 2019

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: