19sierpień2019     ISSN 2392-1684

Rendez-vous pod zieloną pławą

Gdynia pława zielona G1

Tor podejściowy do Gdyni prowadzi od pławy GD przez pławy G1-G2 do wejścia głównego o szerokości 150 m. Obecnie jego głębokość minimalna wynosi 14,1 m, jednak w planie jest pogłębienie toru do 17,0 m i przystosowanie jego parametrów do obsługi statków o szerokości 58 m.

Odległość od pławy GD do G1-G2 to 2,04 Mm, czyli 3.770 m, od pław G1-G2 do wejścia głównego: 2.780 m = 1,5 Mm. Szerokość przejścia między pławami G1-G2: 185 m.

Patrząc od strony portu, pława G1 to ta po lewej, zielona.

Do niej właśnie wyrusza TUCANA, stateczek hydrograficzny Urzędu Morskiego w Gdyni, w dniu 30 stycznia 2019, by dokonać niezbędnych prac konserwacyjno-kontrolnych. Na pokładzie znajdują się panowie z gdyńskiej grupy serwisowej GON (Grupy Oznakowania Nawigacyjnego), odpowiedzialnej za prawidłowe działanie systemów elektrycznych i elektronicznych.

Jako że konieczna jest też wymiana źródła zasilania, pod pławę wyruszył również z Gdańska ZODIAK, dużo większa jednostka, wyposażona w dźwig pokładowy, nową baterię akumulatorów  i zgrany zespół gdańskiego GONu, którego zadaniem jest przygotowanie pław od strony technicznej, czyli spawanie, malowanie itp.

Od odchodzącego od Nabrzeża Prezydenta pomostu numer 2, przy którym parkują jednostki UM, TUCANA wyrusza o godzinie 9:35. Kilka minut później zabiera z Nabrzeża Wendy gdyński GON, czyli panów Grzegorza Synaka i Piotra Rawłuszewicza. Główki falochronu mija o 9:50. Morze jest spokojne, choć nieco przemglone, niebo równie szare jak woda.

Jasnoniebieski kadłub i białe nadbudówki ZODIAKA widzimy z daleka. Statek stoi już na kotwicy przy pławie i czeka na nas. Dowodzi nim pan Marek Nienadowski. Obsadę TUCANY zaś stanowi znany mi już w większości team. Szyprem jest pani Grażyna Sadłoń, maszyn dogląda pan Ryszard Baran, a na pokładzie rufowym słupki relingu zdejmuje już pan Wojtek Zuchora. O 10:00 podchodzimy do burty ZODIAKA, na który przeskakuje gdyńska grupa GON. Koledzy z Gdańska pracują już przy pławie. Dopiero teraz widzę, jaka ona duża, dużo większa, niż mogło się wydawać.

Plan pracy wygląda następująco. Najpierw trzeba zdemontować górną część pławy i przenieść ją na pokład ZODIAKA. Niezbędny do tego jest dźwig pokładowy, co wyjaśnia udział tej jednostki w akcji. Sama TUCANA nigdy nie dałaby rady tego zrobić, na to jest za mała i nie ma odpowiedniego wyposażenia.

Podczas gdy panowie z gdyńskiej grupy GON sprawdzją stan elektryki i elektroniki na szczycie pławy, grupa z Gdańska zajmuje się wymianą akumulatorów. W tym celu trzeba wyjąć stare z trzonu pławy, po czym wsadzić tam nowe. Nie jest to prosta akcja, bo po pierwsze, jest tam naprawdę ciasno, a po drugie - akumulator to nie jedna skrzynka, jak w samochodzie, tylko zestaw sześciu potężnych baterii, umieszczonych w dwóch poziomach w solidnej, stalowej ramie. Wymiany dokonać można wyłącznie przy pomocy ciężkiego sprzętu, czyli dźwigu. Ten na ZODIAKU ma udźwig 7 ton, więc daje sobie radę bez problemów, choć potrafię sobie wyobrazić, że na wzburzonym morzu wyglądać by to mogło całkiem inaczej.

Końcowy etap prac to złożenie pławy z powrotem i kontrola jakości, sprawdzenie, czy umieszczone na szczycie światło prawidłowo funkcjonuje. Montaż to wciąż zajęcie dla silnych facetów, bez młota i krzepy się nie obejdzie. Ale pława musi stawiać czoła nawet najbardziej nieprzewidywalnym kaprysom morza. Chodzi przecież o bezpieczeństwo ludzi i statków. To wyzwanie i potężna odpowiedzialność! Podziwiam więc pracę obu grup GON na obu statkach, cieszę się, że dane mi jest uczestniczyć w tej akcji.

Robię bardzo dużo zdjęć, jak zwykle dużo za dużo. Od razu wiem, ze będę miał wielki problem, by wybrać te najlepsze, te najwięcej mówiące. Wiem też, że mi się to nie uda. Z pewnością poddam się i uznam, że lepiej zamieścić kilka kadrów za dużo, niż za mało. Tak też rzeczywiście robię. Zasypuję Was masą fotografii, ale kto wie, może znajdzie się ktoś, komu najbardziej spodoba się właśnie TEN a nie inny kadr? Byłoby przecież szkoda, gdybym z niego zrezygnował!

© Antoni Dubowicz 2019

PS:

Najwięcej kłopotu przysporzyło mi - zupełnie nieoczekiwanie - zdjęcie tytułowe. Wydawało się to dziecinnie proste, postanowiłem pokazać po prostu pławę G-1 na wodzie. Nie mogłem jej jednak zrobić zdjęcia podczas opisanej akcji (była przecież w rozbiórce), wyszukałem więc odpowiednią fotkę w przepastnym archiwum. Wszystko byłoby dobrze, gdybym się nagle nie zorientował, że pława zmieniła się, już nie wygląda tak, jak rok czy dwa lata temu! Szukanie po znajomych też nic nie dało. Wreszcie udało mi się ją sfotografować w końcu marca. Pogoda była jednak fatalna, panowała gęsta mgła, więc zdjęcie znacznie odbiega nastrojem od reszty. Mam nadzieję, że jakoś to przeżyjecie!

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Komentarze   

0 #3 andrzej 2019-05-01 11:09
oczekuję kolejnych pław z zat. gdańskiej - pozdrowienia.
Cytować
+2 #2 Małgosia 2019-04-09 07:57
Dziękuję za fotki i za uświadomienie jaka wielka jest taka pława i jak trudna prace wykonujecie wszyscy. Pozdrawiam Panią Szyper i pozoste wszystkie osoby.
Cytować
+2 #1 piotr 2019-04-09 07:05
Pięknie opisana historia jednej ,,zielonej pławy". Podziwiam i zazdroszczę tak zgranej ekipy fachowców, razem współpracującyc h ze sobą. Podziękowania dla autora reportażu.
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: