19czerwiec2019     ISSN 2392-1684

Nieochrzczony Viking w niedzielę!

Viking Jupiter w Gdyni

„Viking Jupiter” to statek nowy. Tak nowy, że nawet nie został jeszcze ochrzczony. Do służby wszedł 7 lutego tego roku, nic więc dziwnego, że nie widzieliśmy go jeszcze nigdy. Zbudowała go włoska stocznia Fincantieri - Cantieri Navali Italiani S.p.A. w Anconie. Jest szóstym z serii 16 „małych” wycieczkowców serii „Star”, zamówionych we Włoszech przez amerykańskiego armatora Viking Ocean Cruises. Piszę „małych”, bo w porównaniu z innymi turystycznymi mastodontami są one raczej niewielkie. Mają 227,2 m długości, pojemność GT 47.800 i zabierają 930 pasażerów, obsługiwanych przez 550 załogantów. Porównanie z naszym „Batorym” (160 m długości, 14.287 BRT, 740 pasażerów) wypadłoby oczywiście całkiem inaczej, ale też trudno porównywać statki z lat 30 ze współczesnymi.

Do Gdyni „Viking Jupiter” przyszedł w niedzielę wyborczą 26 maja 2019. Jego wejścia nie widziałem, bo po pierwsze, nie wiedziałem, że się w ogóle zjawi. Nie wiedziałem nawet o jego istnieniu! Nie było go bowiem (i nadal nie ma) w żadnym znanym mi terminarzu wycieczkowców na ten rok – nawet w naszym własnym na stronie Naszego Bałtyku! Nie znalazłem też nigdzie żadnej informacji, żadnej zapowiedzi, że zmierza do Gdyni!  Zresztą, nawet gdybym o nim wiedział, spóźniłbym się. Zaanonsowany był bowiem na godzinę 6:00, a w porcie był już o 3:30! Teraz, po fakcie, jestem już mądry. Poszperałem w necie i dowiedziałem się tego i owego. Na przykład, że zobaczymy go w tym sezonie jeszcze czterokrotnie, 18 sierpnia, 1 września, 15 września, 29 września.

Skoro jednak nie widziałem jego przybycia, postanowiłem być przy wyjściu. Nietypowo wczesnym, bo już o godzinie 13:00. Tym razem okazji nie przegapiłem. Przyszedłem na czas, udało mi się wejść na sam koniec Nabrzeża Francuskiego. Stamtąd mogłem sfotografować statek zarówno od dziobu jak i od rufy. Nawet „Pilot” się przy okazji załapał.

„Viking Jupiter” odbywa właśnie długi rejs po Europie Północnej, nazwany „Baltic Jewels &  the Midnight Sun”. Trwa on 29 dni i prowadzi przez 19 portów w 10 krajach. Punktem wyjścia jest Stockhholm, portem docelowym London. Po drodze wpadnie w dniu 5 czerwca do Oslo, które jest jego portem macierzystym (statek pływa bowiem pod norweską flagą). Właśnie tam odbędzie się – niecodziennie spóźniona - ceremonia chrztu! Matką chrzestną będzie norweska sopranistka Sissel Kyrkjebø.

Zostawmy jednak chrzest, przejdźmy do pieniędzy, ten temat lubią wszyscy. Aktualna wycieczka nie jest przyjemnością tanią, miejsce w najtańszej kabinie kosztuje ponad 11.000 £ (po obecnym kursie to niespełna 54.000 zł), ale jak na miesięczny rejs…?

Komu to za mało, ma okazję na coś bardziej ekskluzywnego. Najnowsza oferta Viking Ocean Cruises to „Viking Ultimate World Cruise”, najdłuższy nieprzerwany rejs dookoła świata w historii. Wycieczkowiec „Viking Sun” (bliźniacza jednostka „Viking Jupiter”) wyruszy 31 sierpnia z Londynu w 245 dniową trasę prowadzącą przez 53 kraje i ponad 110 portów. Powrót do Londynu przewidziany jest na 2 maja 2020. Ceny biletów wahają się od 65.790 £ do 194.390 £ (320.970 do 948.370 zł).

Ale uwaga, prawie wszystkie miejsca są już wyprzedane! Trzeba się więc bardzo spieszyć, by nie zobaczyć tylko rufy wychodzącego statku, jak na fotkach poniżej.

© Antoni Dubowicz 2019

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: