27październik2021     ISSN 2392-1684

00 DSC0475aa

Stary, nowy Batory

W listopadzie 2017 legendarny nasz transatlantyk wrócił do Gdyni na dobre. Zacumował nieomal na swoim stałym miejscu, tuż przy Kapitanacie, vis-a-vis Dworca Morskiego – dziś Muzeum Emigracji, z widokiem na portowe dźwigi i suwnice z jednej strony i na znajdujący się w budowie nowy Terminal Promowy z drugiej. Dokładnie pod znakiem drogowym, oznaczającym zakaz wjazdu – znakiem, jaki stawia się na ulicy jednokierunkowej „pod prąd”.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 518
O polerach, cumach i szpringach, czyli praca cumowników!

O polerach, cumach i szpringach, czyli praca cumowników!

Wbrew pozorom, to wcale nie poler jest w tej relacji głównym aktorem, ale jako że ma w niej spory udział – zacznijmy od niego.

Posłużmy się definicją polera, zaczerpniętą z wydanego w 1977 roku przez Wydawnictwo Naukowo Techniczne dzieła „Okręty i żegluga”, będącego jednym z tomów „ilustrowanej encyklopedii dla wszystkich”:

„…pachoł – poler, knecht (!); urządzenie cumownicze, wykonane ze stali lub z drewna (na statku) albo ze stali, drewna lub kamienia w kształcie słupa mocno zakotwiczonego w konstrukcji nabrzeża. Wysokość p. od 20 do 80 cm, odstęp między p. od 10 do 25 m. Na p. zakładane są cumy i liny odciągające statki (→ szpring). P. powinien wytrzymać każdą siłę ciągnienia statku przez cumę (np. do 90 T). Podobną rolę spełniają pierścienie cumownicze…!

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 1445
00 DSC0104aa

Prosna

„… Jak dobrze jest wiosną podumać nad Prosną

Lub snuć myśli w kółko nad inną rzeczułką

Nad jakąkolwiek rzeczu-u-u-ułką…” (*)

Ledwo zobaczyłem ten statek, piosenka sama zaczęła nucić się w mojej głowie. I już nie mogłem się jej oprzeć.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 866
00 DSC0519aa

Długa agonia ostatnich „Tarantul“

Ministerialna decyzja o wycofaniu ze służby w 2013 roku dwóch ostatnich małych okrętów rakietowych projektu 1241RE ( w kodzie NATO znanych jako typ „Tarantula”) ORP „Metalowiec” (nr burtowy 436) i „Rolnik” (437) nie wzbudziła wśród marynarzy wielkiego zachwytu. Mówiąc otwarcie, przez Marynarkę Wojenną została przyjęta bardzo niedobrze. Okręty były stosunkowo nowe, w porównaniu z resztą naszej floty nawet bardzo nowe. Sprawne i dobrze uzbrojone, stanowiły realną wartość bojową.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 1545
00 trzy plawy

Dwie wyprawy na trzy pławy

Dwa dni na „Tucanie” stały pod znakiem trzech pław. Pierwsza czekała na nas na podejściu do portu w Gdańsku, druga na Martwej Wiśle, trzecia w Porcie Północnym.

Zacznijmy jednak od początku, od dnia pierwszego, 13 lutego. Od pomostu w Basenie Prezydenta „Tucana”, stateczek hydrograficzny Urzędu Morskiego w Gdyni, odeszła kilka minut po godzinie ósmej. Czyli rano. Jak na mnie, nawet bardzo rano (od czasu, kiedy nie muszę już pracować, rozleniwiłem się i poranki moje bywają długie!). „Tucaną” dowodziła znana już Wam z kilku Morskich Kadrów Grażyna (Gaga) Sadłoń. Pozostali członkowie załogi to Andrzej Ustarbowski, mechanik oraz Bogdan Grubba i Eugeniusz Jurkiewicz, marynarze. 

Dzień rozpoczęliśmy od podejścia do siedziby gdyńskiej Grupy Oznakowania Nawigacyjnego przy Nabrzeżu inżyniera Wendy, skąd zabraliśmy Piotra Rawłuszewicza, specjalistę z Zespołu Serwisowego.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 1306

Przeczytaj również: